Kochani – tego nam było trzeba…

Minął tydzień od rozpalenia – w czasie – tylko tydzień, dopiero tydzień, emocjonalnie cały tydzień, aż tydzień i dlaczego już cały tydzień?

I na szczęście nie dymi, ale pali się, bardziej niż się spodziewaliśmy – ku naszej ogromnej radości.

Czytaj dalej »

 

foto - Beata MaciejewskaAutorki i autorów zdjęć z soboty zapraszam do nadsyłania ich do mojej skrzynki (link w stopce strony). Opublikuję galerię na stronie. Jeśli zdjęć będzie bardzo dużo, dokonam selekcji. Bardzo proszę o Wasze podpisy/komentarze do każdego zdjęcia, również z personaliami portretowanych.

Dobrze byłoby, żeby obrazki miały minimum 900px wysokości. Szerokość bez znaczenia. Zdjęcia gorsze technicznie spróbuję poprawić w miarę możliwości.

Wszystkich zaś bez wyjątku zapraszam do 

Czytaj dalej »

 

Halina i Jan Machulscy to twórcy, artyści i wychowawcy, którzy przez dziesięciolecia poprzez sztukę edukowali kolejne pokolenia Polaków, kreując zarówno nietuzinkowe postawy ludzkie, jak i nowatorskie metody kształcenia. Realizowali niezwykłe przedsięwzięcia, zarówno oddziałując na jednostki: dzieci, młodzież, nauczycieli, aktorów, widzów, jak i tworząc i wdrażając unikalne metody pracy z nimi.

Wieloletnia aktywność państwa Machulskich zaowocowała niezwykłym dorobkiem. Istotne jest, że działania Machulskich nie są niszowe, ale wynikają z szerokiej potrzeby społecznej. Wydaje się bezcenne, aby oddziaływanie tych idei było jak najsilniejsze, aby inni mogli się uczyć i naśladować. I tak się dzieje, ale barierą jest brak własnego zaplecza technicznego i odpowiedniej infrastruktury na miarę europejską.

Dlatego w 2003 roku została powołana do życia spółka Teatr Ognisko. Założyli ją Halina i Jan Machulscy wraz z wychowankami, którzy mieli wówczas pełną gotowość, aby tworzyć zaplecze dla teatru jako metody edukacyjnej. Teraz nadszedł czas, aby Teatr Ognisko zaczął działać.

 

Czy wiecie, że Ognisko ma czterdzieści dwa lata? A czy pamiętacie, w jakim wieku przychodzą dzieci do Ogniska – w wieku dziesięciu lat i starsze. To oznacza, że Ognisko osiągnęło wiek emerytury artystycznej, pierwsi ogniskowicze są nieco starsi od Ogniska, a nasi pierwsi profesorowie jeszcze bardziej nieco bardziej starsi.

I choć to fantastyczne, że duchem wciąż jesteśmy na Reja lub na Bartyckiej, to bywa, że coraz trudniej jest nam tam dojść fizycznie.

 

Jedenaście miesięcy temu, też w sobotnie popołudnie, mieliśmy niezwykłą zabawę – performance jak na artystyczne dusze przystało. Ubrani w generalskie mundury z okresu międzywojnia, robiliśmy na moście Poniatowskiego kolejny przewrót majowy – tym razem w wersji październikowej (piętno komunizmu). Było nas tylko sześciu (tylu zmieściło się w generalskim kabriolecie) – ale za to sami wyżsi oficerowie – pewnie dlatego bawiła się z nami cała ulica.

Był z nami Zbyszek Bachniuk, szczęśliwy, jak na legionistę przystało rozśpiewany, mówił „nie wierzę, że dzieje się to naprawdę” – fantastyczny warsztat – Warszawę wzięliśmy.

Nikt z nas nie dostrzegł w Nim choćby cienia smutku, zagubienia, nieszczęścia. Nie mówił o frustracji, samotności, o tym że życie go przerasta.

Może, oprócz czasu na zabawę, powinniśmy znaleźć czas na rozmowę i jak to między przyjaciółmi pogadać o niczym, domyślić się, może pomóc?

Sześć miesięcy później przyszła wiadomość o Jego śmierci. Śmierci, której nie można zaakceptować, która jest kompletnie bezsensowna – miał naszą przyjaźń, wiedział, że może na nas liczyć, a już na pewno miał z kim pogadać – choć może nikt nie dał znaku, że jest gotowy posłuchać.

Był z nami bardzo często, jak nikt inny potrafił przyjaźnić się z kilkoma pokoleniami ogniskowiczów – dlatego nie można się z tą śmiercią pogodzić, nie można przestać za Nim tęsknić, nawet nie można wykrzyczeć złości.

Ale wbrew tej śmierci można nadać jej sens – i tak postanowiliśmy zrobić. Zbyszek osierocił córkę – Magdę. Chcemy jej pomóc, wesprzeć finansowo. Jeśli Zbyszek to wie – to jest szczęśliwy – jak każdy rodzic, gdy ktoś myśli o jego dziecku i chce się nim zaopiekować.

Takiej pomocy trzeba jednak nadać formę prawną – dlatego postanowiliśmy powołać fundację – naszą ogniskową fundację, pod nazwą „Fundacja to Ognisko”.

W tym roku, w trakcie wrześniowego spotkania, sprzedamy znaczki, a zebrane w ten sposób pieniądze komisyjnie przekażemy córce Zbyszka Bachniuka – Magdzie.

Niestety, w trakcie przygotowania zjazdu ogniskowiczów dostaliśmy informacje także o innych osobach, których już nie ma. W tamtym roku tragicznie zmarł Bartek Bucki, kilka lat temu Małgosia Napiórkowska, Dorota Wolska – wielu innych. Niektórzy z nich tak jak Zbyszek osierocili dzieci, są też ogniskowicze dotknięci ciężką chorobą, a bywa, że nasi profesorowie potrzebują pomocy. Powinniśmy zacząć działać – nie tylko wspominać fantastyczne chwile młodości – mieliśmy je także dzięki tym, którzy odeszli.

Jeśli naprawdę jesteśmy ludźmi kultury, to umiemy się wspierać, a wsparcie fundacji może być potrzebne każdemu z nas. Pamiętajmy „Fundacja to Ognisko” ma stworzyć dodatkowe poczucie bezpieczeństwa nam i naszym dzieciom. Ogniskowa więź musi wyrażać się także w takiej formie – musimy umieć sobie pomagać.

Każdy może się włączyć w działalność fundacji, jako fundator, donator, doradca, wolontariusz a nawet rozmówca.

Kochani rozpalmy i „to” ognisko.

 

Kilka słów o rozliczeniach wpłat: Pieniądze zebrane dla Magdy Bachniuk są wpłacane na podstawie wydawanych dowodów wpłaty. Rejestracja Fundacji trwa długo, a nie chcieliśmy czekać, dlatego całe wrześniowe spotkanie koordynuje instytucja założona jeszcze z udziałem Jana i Haliny Machulskich pod nazwa „teatr ognisko”. Każdy dowód wpłaty zawiera imię i nazwisko wpłacającego, numer pokwitowania, sumę wpłaconą i podpis wpłacającego.

W następnym tygodniu na stronie internetowej „teatru ognisko” opublikujemy, nie wskazując nikogo z imienia i nazwiska, informacje, jakie kwoty zostały wpłacone na podstawie poszczególnych dowodów wpłaty oznaczonych kolejnymi mumerami. Wszyscy wpłacający będą mogli sprawdzić, czy kwoty się zgadzają i jaka jest łączna wartość pieniędzy zebranych dla córki Zbyszka. Pieniądze te zostaną protokolarnie przekazane przez czteroosobową komisję składającą się z ogniskowiczów i osoby zaufania publicznego.

Z wszystkich naszych ogniskowych planów ten jest bardzo ważny – oby nikt z nas nie musiał się o tym przekonać – pomóżmy jednak tym, którzy już to wiedzą – i pamiętajmy – uruchomienie fundacji to jednocześnie ogniskowy plan najprostszy w realizacji.

 
Zaproszenie do Teatru Powszechnego

Plakat autorstwa Magdaleny Łazickiej

 

Ognisko – fantastyczne określenie – w nim przez czterdzieści lat ponad dwa tysiące zapaleńców zaiskrzyło na całe życie. W Ognisku byliśmy przekonani, że świat należy do nas i że osiągniemy wszystko, o czym marzymy. I wielu ogniskowiczów zrealizowało swoje marzenia – niektórzy nawet znacznie więcej.

Zaiskrzenie w Ognisku dało nam siłę do samorealizacji i zmusiło do poszukiwania w życiu tego, co wartościowe – takim „piętnem” każdy z nas jest naznaczony od pierwszego warsztatu, pierwszego obozu.

Co kilka lat rzucamy hasło kolejnego spotkania i wtedy „zapaleni” przechodzą w inny matriks (nie ma lepszego określenia). Odzywamy się ze wszystkich stron świata, przemierzamy tysiące kilometrów – dosłownie całe kontynenty – tylko po to, żeby pobyć razem kilka godzin – w tym roku w cieple tego ogniska chce się ogrzać pół tysiąca osób.

Dlaczego? Przecież mamy swoje życia, swoje marzenia, zazwyczaj jesteśmy spełnieni zawodowo. Dlaczego jest tak, że wychowanek ogniska sprzed trzydziestu lat, po godzinie rozmowy z dzisiejszym ogniskowiczem jest przekonany, że obaj byli (ewentualnie wciąż są) na tym samym roku – no i oczywiście marzą o wspólnym, następnym obozie? I jeszcze jedno: jeśli się spotyka dwóch ogniskowiczów w pracy, to biada innym.

Jest tak dlatego, że łączy nas niezwykła więź, nie tylko wspólnota młodzieńczych przeżyć, ale także wspólnota potrzeb, wspólnota wartości, ponadczasowa – wręcz duchowa – więź, dająca przyjaźń i tak potrzebne każdemu poczucie bezpieczeństwa.

Każdy, kto ma ten program, pojawił się na naszym spotkaniu – spotkaniu szczególnym, bo jego celem jest wsparcie córki naszego zmarłego kolegi Pumeksa.

Chcemy, aby od tego spotkania rozpoczęła działalność fundacja „to ognisko”, której celem będzie wspieranie dzieci ogniskowiczów, uruchomienie impresaryjnego „teatru ognisko”, uruchomienie „ognisk marzeń” w innych miastach, zbudowanie bazy dla naszej działalności – czyli „fortów kultury” – w których nie tylko będą dwie profesjonalne sceny i widownia dla ośmiuset widzów, galeria, ale także kilkanaście sal edukacyjnych dla obecnych ogniskowiczów, no i – co niezmiernie ważne – od dziś rozpoczynamy promocję książki naszej ukochanej Malinki, czyli ksiązki biograficznej – wspomnień Haliny Machulskiej, spisanych przez Małgosię Zawadkę.

Każdy, kto bezinteresownie włącza się w te działania, potwierdza swoją niezwykłość, daje swoją przyjaźń i (pamiętajmy) takiej przyjaźni oczekuje – i nie dopuśćmy, by znów jej nie zauważyć.

„Zapalony” od trzydziestu lat i na zawsze
„Góral”

 

Z programu do spotkania w Teatrze Powszechnym 15 września 2012 r.
 
  • Kto jest największą miłością Haliny?
  • Co sprawia, że wychowana w biedzie robotniczej Łodzi dziewczyna błyszczy w najbardziej kapryśnych środowiskach?
  • Skąd czerpie siły, by żyć w zgodzie z przeznaczeniem?

Halina Machulska opowiedziała nam swoją historię. Szczerze, z pokorą, z odwagą odkrycia siebie. O swych rodzicach, dzieciństwie, okupacji, pierwszej miłości, więzieniu, życiu teatrem, o skomplikowanym uczuciu do Jana Machulskiego, miłości do syna i pasji edukowania przez sztukę.

O tym, czym jest dla niej Ognisko, czym był Teatr Ochoty i o tym, jak odkryła dramę i postanowiła wprowadzać ją w Polsce.

Książka „Byłam wierna sobie” to także, a może przede wszystkim, zapis życiowego doświadczenia oraz zbiór refleksji niezwykłego pedagoga, reżysera, aktorki i kobiety, która potrafiła niestrudzenie kochać i wypełniać swoją misję. Dzięki temu otworzyła serca, rozbudziła kreatywność i dała przyjaciół ogromnej liczbie ludzi.

Halina Machulska: byłam wierna sobie

Plakat – Małgorzata Zawadka, Michał Maciejewski

 

2012:

obrazek 1 obrazek 2 obrazek 3 obrazek 4 obrazek 5 obrazek 6 obrazek 7 obrazek 8 obrazek 9 obrazek 10 obrazek 11 obrazek 12

2014:

projekt01 projekt02 projekt03 projekt04 projekt05 projekt06 projekt07 projekt08 projekt09

“Mogę wziąć każdą pustą przestrzeń i nazwać ją nagą sceną. Człowiek idzie przez tę przestrzeń, podczas gdy ktoś inny na niego patrzy; to wszystko, co potrzeba do akcji w teatrze.”
Peter Brook, The Empty Space, NY 1968

Stwierdzeniu Brooka trudno zaprzeczyć.
Po prostu: jest widz – jest teatr.
Teatr jest sztuką tak wolną i niezależną, jak tylko na to pozwoli ludzka dusza.
Teatr ma wolną wolę…
Czy istniałby bez ludzi, którzy są tylko jego „ziemskim ciałem”?
Bez budynku, sceny, ław, kostiumów?
Na pewno…

Są jednak zjawiska, które nie zachodzą samoistnie.
Potrzebują katalizatorów.
Energetycznych dział.
Miotaczy optymizmu.
Taką „armatą” (przepraszam pani profesor… ) jest Halina Machulska!
Bez niej nie powstałoby Ognisko Teatralne Haliny i Jana Machulskich.
TO ognisko młodzieżowe, TOdziało kulturalne” o nieskończonym kalibrze.
Kaliber ten liczony jest, od kilkudziesięciu lat, w tysiącach Absolwentów ogniska.

Halina mówi o nas „moje dzieci” – to prawda. Jesteśmy dziećmi Haliny.
Gdzieś w podświadomości mamy TO zakodowane.
TO wychowanie przez kulturę, przez teatr.
TO potencjał, od którego nie ma ucieczki.
Teatr fort(e) jest tego dowodem.

Ognisko przez lata miało swoją siedzibę w Teatrze Ochoty.
Dziś mieści się w lokalach PANu przy ul. Bartyckiej.
Idea teatru fort(e) to „dach” dla metody wychowawczej Haliny.
Miejsce to będzie centrum kształcenia dzieci poprzez teatr.
To tu będą wystawiać swoje spektakle.
Tu nie będzie żadnych ograniczeń.
Dom dla wyobraźni.

 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.